SCHEMAT

Schemat to jest jakby połączenie wyniku z Ładu Bożego i Sprawiedliwości Bożej. Schemat umożliwia aktywne bycie w Strumieniu Życia, więc nie ma wówczas potrzeby wytwarzania w sobie i posługiwania się aktywnym, wypromieniowywanym światłem. Dzięki Schematowi, w nim się po prostu jest. Schemat przenika strukturę przestrzeni, jest jej kośćcem, choć jej nie tworzy, tylko utrzymuje!

Uzdrowiciel duchowy zagęszcza cząstki światła w drugim człowieku, a gdy światło stanie się aktywne, owo w nim utrzymuje (uzdrowiciel duchowy musi już pracować nad tym, by to światło nauczyć się utrzymywać, by jego działanie było nowelizowane. Aktualizacja leci, jak w windowsie. Czasami ktoś przychodzi na doładowanie, ale można coś uruchomić. Każdy powinien nad tym pracować, czyli wiedzieć, na miarę swoich możliwości, by darmo podtrzymywać wieczorem te działania. Na początku takie doładowanie zwiększy skuteczność o 5%, potem o 10%, potem 20% itd. 

Następnie, po zjednoczeniu ze Strumieniem Życia powinniśmy  tak działać, żeby po jednej wizycie ten ktoś więcej nie musiał do nas przychodzić. To by była rewelacja. Ten mechanizm to Schemat

W zależności od poziomu dostępu do matrycy, w mniejszym lub większym stopniu działania, szyfruje się instrukcją sprawczą lub twórczą. W naszym przypadku twórcza jest równoznaczna stwórczej, bo my możemy odczuć coś twórczego, ale nie jesteśmy w stanie nigdy, dopóki istnieje umysł, wymyślić to, czego nie ma, bo wszystko tworzymy na podstawie czegoś, co już tu jest. Nie mamy dostępu do tego, co jest w PozaRzeczywistości, a wszystko, co się tam znajduje, albo w stanach przez nas niedoświadczanych, musi być przetłumaczone na to, co w tej „kalarepie” i emocjach jest. Nawet gdybyśmy odkryli w sobie twórcze uniesienie możliwości, zawsze to będzie forma sprawcza. Ważne jest jednak to, że można sprawdzić na skali, że jednak tam się było i odlot miało. Nie jest ważne, czy tylko w 1% wyszedłeś poza obszar wszystkiego, a jak wyszedłeś i odczujesz, nie odczuwając to „coś” tak, jak Budda, wtedy tutaj to sprawcze jest pełne. 

Istnieje też DNA działania, ruchu, stwórczości, co powszechnie nazywa się siłą woli, kodowaniem czy wszystko-możliwością.  Mówili nam, że siła woli jest jak oddzielna powłoka, struktura ruchu. Należy ona do pewnej powłoki, ale to jest coś oddzielnego. 

Jezus z DNA działania korzystał w 40-45%, miał 60-70% dostępu do matrycy Macierzy. Aktywne światło zawiera w sobie klony matrycy, jest nią, ale wykonuje polecenia tylko istot uprawnionych do wprowadzania zmian w strukturze DNA, czyli wzoru.

Jest 7 stopni uprawniających do wprowadzenia zmian w Strumieniu Życia, co umożliwia wpływ na funkcjonowanie i ruch cząstek życia. Przy Złotej Kolumnie jest osiem stopni, bo trzeba tu było ująć PozaRzeczywistość.

I stopień jest rozdzielony na 4 części:

  1. Poziom przylegania – wpływa on na to, czego dotykasz, gdzie swoją istotą, czyli powłokami wchodzisz w integrację z innymi istotami, czy elementami umieszczonymi we wspólnej przestrzeni fizycznej, energetycznej, duchowej i przestrzennej. Ta ostatnia jest czymś w rodzaju schematu, pozwalającego podróżować w strukturze fizycznej, energetycznej i duchowej, istotom w nich obecnych, choć tych struktur tylko częściowo świadomych. Należy sprawdzić poziom korzystania ze Schematu i siłę przylegania np. w poszczególnych obszarach.
  1. Poziom odrzucenia – siła pozwalająca zerwać z konkretnymi obszarami w strukturze przestrzeni, mimo pozostawania powłocznego w tych obszarach. My to samo musimy robić, tego się uczymy. Jesteśmy z paskudną rodziną, ale się wycofujemy. Wtedy energetyka na nas nie działa. Z poziomu duchowego patrzysz na tych ludzi, wszystko inaczej widzisz, zastosowałeś odrzucenie. Mówimy tutaj o sile, która jest w nas, ją trzeba odkryć i wtedy kiedy trzeba, zastosować.
  1. Poziom przyjęcia – określa on umiejętność wprowadzania i zastosowania praw, określających ruch w innych obszarach struktury przestrzeni, co można by z uśmiechem nazwać, ewolucją przestrzeni.
  1. Poziom zapłonu – umiejętność, czyli siła rozpromieniowywania siebie i swojego wzoru w przestrzeni, czego wyrazem jest np. składowa indywidualna. Każdy Wielki to ma, to są ważne rzeczy.

II stopień – anihilacji, czyli totalnej destrukcji starego, co w rzeczywistości jest powrotem cząstek zaszeregowanych do naturalnego stanu wolnego istnienia, gdzie ich świadomości mogą zająć się tylko sobą.

Gdy niszczysz materię, nagle cząsteczki atomu są uwolnione. Tego nie widzimy, ale ciągle jest. Gdyby doszło do tego, że każdy człowiek byłby tylko sam, nie mógłby z drugim współpracować przeciwko innemu. Kiedy każdy jest sam i tak zaprogramowany, że z nikim się nie złączy, to nagle by się okazało, że w tym przypadku, anihilacji, taki poziom trzeba mieć. Nagle człowiek budzi się w twórczości, nagle nie ma lęku, zagrożeń, nie ma nic. To tak, jak w Domu Swym odczuwasz, kim jesteś, zaczynasz być totalnym stwórcą, nie tracisz czasu na myślenie o przetrwaniu. Wszystko wtedy by znikło. Nie ma rządzących, są współpracujący, jest współtworzenie i współwłasność. Inaczej się funkcjonuje. Trzeba do tego doprowadzić. Te poziomy w nas są i trzeba je obudzić.

III stopień – poziom totalnej destrukcji. W anihilacji mówi się o destrukcji starego, by powstało nowe, ale to rdzenne. Wystarczy wprowadzić nowe stany, lęki, zagrożenia, śmierci itd., by ludzie przeciwdziałali tym stanom i potem tym wszystkim sterować. Tak działa mafia, kościół czy rząd. Góra mówi, że Wódz i Szaman są po to, by pomóc jednostkom być wolnymi, by oni, dokonując wyboru, chcieli z sobą być. Jednak gdy pojawił się biały człowiek, zaczął się cyrk. Tu mówimy już o prawdziwej destrukcji. Trzeba tu sprawdzić procentowe prawo do unicestwiania czegokolwiek. Kiedy ktoś je ma, można zobaczyć w jakim procencie. To oznacza, że on wie, dlaczego to robi. Często zalicza się takie pytanie: “Czy powinno się obciąć dziecku rękę, jeśli pozabija nią dwoje ludzi?”

IV stopień – poziom zapachu śmierci, gdzie się pojmuje, iż to co żywe jest bardziej uwięzione, niż to co twórczo zapowiadające lub planujące takie doświadczenie. To poziom odważnego uwolnienia od iluzji trwałości nawet najpiękniejszych wzorów, co jest postrzeganiem śmierci, jako zamrożenia ruchu. Zrozumieć ten poziom mogą jedynie ci, którzy wszystko utracili. Dopóki nas w środku coś z kimś łączy, trwale w uzależnieniu, nie mamy żadnej szansy, żeby to pojąć. Gdyby przyszło takie słowo, pojawiła się nowa przestrzeń, od razu by wstał, poszedł i nie przejmowałby się wszystkim, co by tu zostało. Nawet małe dziecko by zostawił, jest inne widzenie wszystkiego.  Jezus i Budda o tym mówili. My natomiast uruchomilibyśmy prawo moralne, które jest systemowym ogłupianiem. Uruchomilibyśmy coś duchowego, może to doświadczenie jest niepełne itd. Tymczasem w Bogu, kto osiągnął ten poziom i się w nim wyznaje, nie ma to znaczenia, bo on i tak jest tym dzieckiem, bo to wszystko i tak jest jedno. Jest zupełnie co innego, mówimy tutaj o stanie.

V stopień – poziom raka, gdzie szanuje się każdy czynnik artystycznie urabiający całość, nawet ten, który wzorzec całości zmienia, czyli niszczy raz na zawsze. Dlatego mówią: poziom raka. W modlitwach uczyli nas szacunku do wszystkiego tego, co powstało, bez względu czy ładne czy nie. Dopóki się piękna we wszystkim nie postrzega, jest problem. Na tym poziomie mówimy o ludziach wszystko szanujących, podziwiających jak i zmieniających. To jest gra w życie, wtedy nie ma z tym problemów.

VI stopień – poziom odejścia. Śni się i jednocześnie przygląda niczemu. To aspekt sprzeczności w sprzeczności, czego potwierdzeniem jest istnienie matrycy pasywnej. Mamy te istoty, które nie mają powłok, ciał, a Bóg dał im prawo do tego, żeby wchodzili w nas, żyli nami i nami sterowali. Jak to jest możliwe?

VII stopień – poziom śmierci. Tu powstaje życie na gruzach tego, co znika, dzięki czemu choć podeszłego nie ma, jest ono wzmocnione po stokroć. Tę zasadę odkryli Pradawni, dlatego wędrują w niczym, poprzez strukturę przestrzeni, będąc dla innych wszystkim. To wszystko jest w każdym z nas zawarte. Można sprawdzić w jakim % wyrażał się w tym nasz Idol – Jezus i sprawdzić własne braki, bo to oznacza, że ciągle nie mówimy jego językiem, choć wypowiadamy takie słowo. Nie będąc w takim doświadczeniu, gubimy się ciągle, pozostałych Jego słów też nie rozumiemy. Tak samo potrafimy się nie odnaleźć, gdy przychodzą przekazy czy sceny. Trzeba wejść na Aleję Zwycięstw po sceny, w których stworzą ci taką sytuację, która ci przypomni to, co i tak jest w tobie zapisane. Wtedy, przeżywając te sceny, powolutku będziesz coraz doskonalszy.

To samo tutaj, na pewne rzeczy nie zwracamy uwagi, nie mają dla nas znaczenia, bo jest coś nieprzerobione. W tym przypadku mówimy o wyższej szkole jazdy, wchodzimy w sceny i niech tłumaczą to, co różniłoby nas od Jezusa. Kto powiedział, by kochania i innych rzeczy z tym nie przerabiać. Tylko, że tu jest odlot. Zdanie do cienia wzoru o zawzorcowanych ludziach, którzy są przykładem sensu jego istnienia: “Dający potwierdzenie słowem, myślą i czynem sensu zaistnienia nowego cienia wzoru lub jego nowej odsłony”. 

Na poziomie społeczności występuje cień wzoru, a na poziomie całej cywilizacji nowa odsłona wzoru, co dla nie dostrzegających ruchu równoznaczne jest z wprowadzeniem nowego modelu (a w rzeczywistości jest to tylko przekształcenie starego).

Przekaz na temat Schematu: 

Nie ma możliwości korzystania ze schematu, jak nie jest przepracowany, bo nie ma zapisu. Światło musi być żywe, myślące i kochające, by móc być aktywne i w pełni wykorzystane przez Chrystusa, twoją duchową moc. Jak w tobie tych atomów nie ma, to wsiąkasz to jak gąbka. 

Chcesz zadziałać zdrowiem, ale jak, skoro w tobie cokolwiek jest chorego. Kojarzymy zdrowie z ciałem fizycznym, jednak zdrowie to wszystkość. Chcesz zdrowiem podziałać dla kogoś, ale to, co w tobie jest chorego, zaraz z tego zdrowia wyszarpuje to, co może dla siebie, a resztką działa. Dlatego człowiek, który nie promieniuje sam, nie wiedząc o tym, to co otrzymuje z Góry najpierw sobie przydzieli, a dopiero potem posyła to dla innych. Chłonie część z tego co idzie. Dlatego Góra mówi o pracy nad sobą. Wszystkie kanały transformacji, zejściowe itd., którymi przepuszczamy to światło, jeśli są chore lub zniekształcone, pochłaniają to działanie i tu jest problem. Cokolwiek będzie w nas niepoprawnego, sprawia, że okradam tego, na kogo działam, z tego, co do niego idzie. Ale ty też jesteś dzieckiem Bożym, czyli ich bratem, oni to rozumieją. Jak otwierasz ręce, to część w tobie się utopi, bo nie ma innego wyjścia. To światełko też ci pomaga. Tyle tylko, że ty już dużo wiesz, więc jak najszybciej trzeba siebie przerobić, żeby światła nie wchłonąć. Ile w tobie jest ciemności, tyle światła zabierasz. Człowiek musi być w 100% rozświetlony, wypełniony cały czas światłem. Musi więc zwracać uwagę na słowa, myśli, czyny i postawę. Jak nie jesteś cały czas w stanie kochania wszystkiego, tego nie zrozumiesz. Wróć w modlitwie do Martwego Stanu i znów zacznie się błaganie, żebyś miał szansę na ponowne życie. Światło to oręż Chrystusa, a zarazem programowy element Strumienia Życia, podobny życiu, które jest żywe, myślące i kochające. Właśnie dlatego aktywne światło korzysta z matrycy.

My musimy się odczuć jako cząstka Syna Bożego, czyli ty, twoje imię i Bóg Twórca, to jedno. Strumień Życia to część Ducha Świętego. Chrystus jest również częścią Ducha Świętego. My, gdy tu jesteśmy obecni, w tym życiu uczestniczymy. Ale czy jesteśmy tą skórą, stołem? Nie, ale tu jesteśmy. Nagle zaczynasz rozumieć, że tu ty jesteś też częścią Ducha Świętego, Matki Boskiej. W tym wypadku mówimy o Łonie, które unosi Syna Bożego w różnych powłokach. Czyli jak uzdrawiam, to i w Imię Ojca i Syna, to jest jedno połączenie. Otwieram serce i Ducha Świętego, bo przez Chrystusa jestem Jego cząstką, a skoro jestem, to mogę. W tym wypadku, mówimy o tej Rzeczywistości, o Strumieniu Życia, który jest częścią Ducha Świętego. Mogą tu działać, a cała wiedza już w tym jest. Wszystko zależy od tego, na jakim poziomie albo w ilu % uruchamiasz aktywne światło. Im lepiej te stany odczujesz, tym jest to pełniejsze. 

W uzdrawianiu są tysiące stanów, tysiące możliwości, to nie jest jednorodne. Trzeba sprawdzić w ilu % wyrażasz się w Chrystusie, w ilu procentach już umiesz posługiwać się aktywnym światłem.

Schemat to jest, jakby połączenie wyniku z Ładu Bożego i Sprawiedliwości Bożej. Schemat umożliwia aktywne bycie w Strumieniu Życia, więc nie ma wówczas potrzeby wytwarzania w sobie i posługiwania się aktywnym, wypromieniowywanym światłem. Dzięki Schematowi, w nim się po prostu jest. Schemat przenika strukturę przestrzeni, jest jej kośćcem, choć jej nie tworzy, tylko utrzymuje!

„Schemat to techniczna istota, my go przywołujemy w 80%, a on nas w 70%, więc to on przede wszystkim decyduje o mariażu. To nie biała, nie czarna, ale złota zbroja PBZ. Czarna zbroja jest mocniejsza, bo ona mówi o Bogu, o PozaRzeczywistości, którą postrzegamy jako otchłań. Gdy Schemat cię ujrzy, zaufaj mu, bo samo jego pojawienie się zakłada sukces. To on ma wejść w strukturę przestrzeni, przez co może się z nią zintegrować i uplastycznić ją na swoje i Wybranego potrzeby, co kierunkuje skuteczność jego działań w wybranym obszarze zmian. To jak umożliwienie płynięcia prądami tam, gdzie ów płynie, a więc i zasilać działania Wybranego powinien. 

Schemat tworzy Ład Boży w 60%, a wspiera go w 40%, zaś Sprawiedliwość Boża do niego nie należy, choć nią jest w oczywisty sposób. Schemat umożliwia wejście do działań wszelkich sił wspierających Wybranego, a blokuje przeciwdziałania średnio na poziomie od 40 do 100%, w zależności od spojrzenia Boga-Ojca. Trzeba wchodzić w modlitwy, by podpowiedzieli, jak się w tym Schemacie odnaleźć. To jest tak, jakbyśmy byli pająkiem, a Schemat to sieć, która w Rzeczywistość wchodzi. Kiedy się to czyta, role się odwracają, to my jesteśmy siecią w strukturze przestrzeni, a on jest pająkiem. Wyobraźmy sobie cokolwiek. Np. jak nas uczyli, by postrzegać wszystko jako Pole Kryształków, to postrzegaliśmy to jako masę, lód, gigantyczną kostkę masła, w której wszyscy jesteśmy zawarci i świadomość się porusza. Jest tam hologram, który pozwala wierzyć, że tam są barwy, a tak naprawdę wszystko jest białe, bo to jest światło. Równie dobrze możemy siedzieć jak u Wielkiego Psychologa, a to wszystko jest tylko stanem naszej świadomości, nie istnieje choć jest zaprogramowane tak, że cierpimy (ręce odlatują). 

Schemat, to niewidoczna dla nas struktura, która jest dodatkową siecią, umożliwiającą wejście z jednego punktu do drugiego, bez podróżowania między modułami, czy w konstrukcji niczym windami, z modułu siebie do modułu siebie. To coś umownego. Schemat jest jakby taką kapsułą, wchodzisz i jesteś w tym, on ci umożliwia uruchomienie wszystkiego i przyblokowanie niechcianego. W modlitwach wchodzić sami, żeby to odczuć, każdy to musi zrobić na swój sposób”.

Dotychczas uczyliśmy się, że moc i nasza wola jest oddzielna od nas. Gdy Schemat wchodzi to tak: ty, bo Syn Boży, czyli w Imię Ojca i swoim i Ducha Świętego – Matki. Działasz w obszarze Strumienia Życia, który jest przez Matkę utrzymywany. Gdy jest Schemat, jest silniejsze działanie. Jest tu mowa o Schemacie, który wszystko przenika i umożliwia. To jest coś na wzór potężnej, ale technicznej istoty. To tak, jakbyśmy stworzyli gigantycznego robota, który ma ludzką świadomość.

Żywe światło, jak wchodzisz w całość, jest martwe, czyli to nie żyje. Kiedy jesteś tylko obecnością, mówimy o twojej przestrzeni, to nie funkcjonuje. To jest światło. Ty z tego, gdy masz wolę, możesz coś ulepić i wtedy to się rusza, to jest żywe. Natomiast gdy mówimy o aktywnym świetle, mówimy o tym, że część twojego światła, które jest, uaktywniasz i wchodzi, czyli działa, w strukturze ruchu. Czyli aktywne światło należy do ciebie i w tym żywym świetle, które działa, rusza się w tej Rzeczywistości, wprowadzasz zmiany, uaktywniasz to. 

Powiedzmy sobie, że Zbyszek jest świadomością i nie ma ciała fizycznego. My biegamy, niszczymy stół itd., on nic nie może zrobić, bo my jesteśmy żywi, czyli to jest żywe światło. Zbyszek dostaje ciało, to jego aktywne światło na poziomie fizycznym, bierze łopatę, giwerę i „wali po łbach”, tych którzy niszczą. To jest aktywne światło w postaci cząsteczkowej, czyli ciała fizycznego. Gdy my działamy tam, to dla nas nie ma znaczenia, jaka powłoka cokolwiek uruchamia, bo ona jest naszą częścią. Jak działasz aktywnym światłem, to i tak cokolwiek jest, bo przecież na poziomie kosmicznym i duchowym to, czy mówisz o Jezusie, czy o Duchu Świętym, to i tak są twoje cząsteczki, bo w nich jesteśmy zawarci. Jak działasz aktywnym światłem, to całością siebie i wszystkiego pozazewnętrznego, które i tak jest tobą. To są te powłoki. Tak jak na poziomie fizycznym przyłożę komuś, chyba, że on ma bardziej aktywne światło, bo jest mocniejszy, więc skasuje moje działanie. Jest przepychanka przy tym samym poziomie.

Można sobie sprawdzić:

  1. W ilu % idzie się właściwie;
  2. W ilu % jest się właściwym;
  3. Poprawność jedności ze światem w %;
  4. Poprawność jedności z ludźmi;
  5. Poprawność jedności z sobą;
  6. Poprawność jedności z Bogiem i światem duchowym;
  7. Współpraca ze Schematem, to jest techniczna strona życia, gdzie 50% sukcesów egzystencjalnych od tego zależy, a Dom Swój to jest 20% Schematu. Czyli ciało egzystencjalne w 50% może być zasilane przez Schemat, a Dom Swój w 20%.

Podali też coś, co musimy robić.

  1.  Troszcz się o innego, jak o siebie samego, ale nie podawaj ręki temu, kto chce ją odciąć lub przejąć dla siebie;
  2.  wzbogacaj swoją wiedzę po to, by móc lepiej innym wytłumaczyć to, czego nie rozumieją;
  3.  spoglądaj w słońce po to, by odczuć to, co jest oczywiste, a czego nie widać;
  4.  twórz nowe na zrębach starego, ceniąc pracę swych poprzedników (ich staranie, artyzm i wiedzę), bo tylko wtedy pojmiesz, że bez ich błędów ciebie by w tym działaniu nie było;
  5. i bądź, i bądź, i bądź, bo inaczej cię nie będzie, rozejrzyj się tylko po otoczeniu, by pojąć czym jesteś;
  6. rozdaj miłość i wyjdź z matni niemożliwości, skończ z męką udawanego Jezusa. On pojął, że uruchomienie totalnego miłowania raz na zawsze kończy mękę o poprawne widzenie wszystkiego.

„Schemat powołał Bóg, by na swoje potrzeby wejść i tam, gdzie w Prawie Wolnego Wyboru wolne jednostki tego sobie by nie życzyły. Ta złota zbroja, biała zbroja, to trwałość połączeń z Duchem Świętym, a czarna, najmniej widoczna i doceniana, symbolizuje złączenie PraOjca z Bogiem. Nie ma ona nic wspólnego z energią przeciwną, tylko do 13-go jest przeciwną, od 13-go odwrotnie, ale od poziomu 13-go ma związek z PozaRzeczywistością, a więc z miejscem powołania wszystkiego”.

Jak Góra zauważy, że zmierzamy ku temu, by się przejawił Ład Boży, Sprawiedliwość Boża, by to, na czym Bogu zależy, pojawiło się tam, gdzie tego w pełni nie ma, to jednocześnie, gdy prosimy o to Boga, pojawia się Schemat. To on decyduje o współpracy, nie my. My możemy prosić Ojca o to, żeby się stało.

Sprawdzamy sobie:

  1. W ilu % idę właściwie – to ścieżki przeznaczenia, powołania, wszystko razem na wszystkich poziomach, łącznie z myśleniem, postawą;
  2. W ilu % jestem właściwym – mówimy tu o całości, mówimy o istocie ludzkiej, jako świadomości obdarzonej darem obecności, ale i o wszystkich powłokach, z których korzystamy, a ostatnią jest powłoka kosmiczna. 

Tu nie czujemy tego, że siedzimy i jesteśmy częścią jakiegoś gwiazdozbioru i wszystkiego, bo świadomość nasza działa na poziomie fizycznym. Tu się dotykamy i działamy. Ale tamta nasza powłoka tak samo dotyka wszystkiego i nią jest. Mówią o właściwym, na naszym poziomie, pojmowaniu tej Rzeczywistości, którą nasza świadomość ogarnia, którą kontrolujemy, z czego zdajemy egzamin, testy, próby. Góra mówi :”Nie pisze: 'Rozdawaj miłość’, tylko rozdaj wszystko, co było w tobie. Jak rozdałeś, bo to jest stan, to poszło we wszystko. To, co było najlepsze, z siebie dałeś. Miłość, a więc bezwarunkową pełnię, tak, jak mogłeś to osiągnąć, rozdałeś. Skoro dałeś, czy musisz to dalej rozdawać, dalej myśleć, by to było wszędzie i w innych? Dałeś, to żyje, to jest. Rozdałeś, więc już nic więcej robić nie musisz, bo po co? Rozdałeś, bo to, co rozdałeś, trwa i wciąż działa, będąc świadectwem twego wyboru i postawy. Odczuwając rozdane nic więcej robić nie musisz, nawet myśleć o tym, czy wciąż jesteś w stanie miłowania”. 

To kończy mękę o poprawne widzenie wszystkiego – już przecież miłujesz, a więc osiągnąłeś wewnątrz siebie maksymalny poziom jedności ze wszystkim. W stanie umiłowania wszystkiego jesteś najlepszą formą, jaką mogłeś osiągnąć. Utrzymaj to i się niczym nie musisz przejmować. Czujesz wtedy, że więcej nie musisz, że dajesz z siebie wszystko. I właśnie z tego swojego poziomu, z tego co możesz, będziesz oceniany.

Definicję, na podstawie materiałów, wiedzy i przekazów Akademii Wiedzy Duchowej Zbigniewa Jana Popko, opracowała Anna Mularska, zredagował Daniel Kamradek.

Akademia Wiedzy Duchowej – LINK

ŚNIĄCY INNYMI

Śniący Innymi manifestują swoją obecność tylko podczas snu. Za dnia ukrywają się za maską ruchu najrzadszej materii, choć są stale obecni w duchowych i w wyższych energetycznych pasmach ludzkich powłok zewnętrznych, zwanych potocznie aurą. Ogólnie człowiek posiada 7 zwartych i gęstych warstw energetycznych oraz 11 bardzo subtelnych, niemal boskich. Śniący ludźmi przejmują szlaki (pasma spinające) oraz warstwy leżące na pograniczu fizyczności i duszy oraz duszy i Ducha. Człowiek nie jest w stanie takich przejętych pasm odzyskać. Przede wszystkim dlatego, że jego zamiary i myślenie pochłania wizja śniących, a oni nie są zainteresowani jego szczęściem i zwracaniem uwagi na siebie.

Proces przejmowania pasm zaczyna się jeszcze w okresie pozostawania dziecka pod skrzydłami Duchowego Opiekuna. Jest on zbyt słaby na przeciwstawienie się potędze Śniących Innymi. Dlatego już wtedy, nim człowiek wykształci w sobie umiejętność posługiwania się wolą, nim ugruntuje ten ważny mechanizm w sobie, traci ją na rzecz uległości wobec innych. Owe ograniczenia nie istnieją, gdy człowiek zaczyna szlifować Czarny Kryształ, wówczas staje się on sprzymierzeńcem Śniących i ciemności i może rozwijać w sobie czarną wolę, dzięki której niczym Hitler jest w stanie wpływać na losy świata.

Śniący Innymi to potężne istoty duchowe. Nawet najsłabszy z nich może się ścierać z działaniami Stwórców. Wyrośli oni z mgły i nigdy nie istnieli, a jednak zapisali się w Ojcu jako błędna koncepcja, którą wskrzesiła chwila nieuwagi Tego, Co Był, Co Się Stał i Co Odszedł, Co Stworzył Antyprzestrzeń, będącą zbiorem odrzuconych przez innych kreacji. 

Śniący grupują się, tworząc kręgi wzajemnego pojednania, wzajemnego spisku (gdzie mierzą się między sobą na arenie rzeczywistości innych) oraz wzajemnej tolerancji, gdzie usypiają w tym, co sami przeżyli, raz na zawsze niknąc z areny życia-gry.

Dopóki iluzji nie odrzucisz, dopóty wolnym od cudzego Ruchu, od cudzych dążeń nie będziesz. Śniący innymi doskonale znają te zależności i umiejętnie wykorzystują do nadania innym woli własnych rąk, z tym, że sami spijają efekty ich pracy. Wokół każdego człowieka istnieje magiczny krąg wymuszanych zdarzeń, który go mami, zwodzi i porywa. Śniący Innymi tworzą magiczne kręgi martwe i żywe, w celu wykorzystania was do realizacji własnych planów. Martwy krąg ma charakter węzłów energetycznych i stale odtwarzanych poleceń (voodoo). Żywy krąg magiczny jest formą uwodzenia słowem, gestem i sceną, by tworzyć w grze aktorskiej iluzję poprawności sceny, które tak naprawdę jest pułapką dla wolnych wyborów. Przyzwyczajenia także sprawiają, że to staje się naszą drugą naturą. I znowu Śniących zapraszamy do siebie, bo czujemy spadek mocy i formy. Jak Duch nie jest obudzony, a dusza jest w niskich pasmach łącznie z ciałem fizycznym jest jednym fizycznym organem, to może być bardzo łatwo przejęta przez Śniących. Śnione może być nawet 70% i ludzie żyją nie swoim życiem. Kiedy nie ma Ducha, a dusza jest zagubiona, czyli niskowibracyjna, to jest to jedna bryła fizyczna.

Człowiek, ani Duch ludzki mierzyć się z nimi nie może, bowiem są oni mistrzami scenariuszy opartych na zasadach istniejących tylko w nich. Człowiek potrafi z tych zasad korzystać, ale nigdy nie stworzy nowych scenariuszy, a więc tych potrzebnych do zwycięstwa (nad przestrzenią i własnymi ułomnościami). Osaczony, poległby w pierwszym starciu. Jednak człowiek jest wyposażony w detektor ruchu i – będąc czystym – potrafi rozróżnić, czy jego ścieżki podlegają jego własnej woli lub woli Ojca, czy też są narzuconym scenariuszem Śniących Innymi. No, chyba, że sny mu pasują i tę prawdę ukrywa przed samym sobą.

Życie założeniami Śniących może być korzystne dla słabych, chorych i opuszczonych, ale nigdy nie będzie rozwojem dla silnych i pewnych siebie. 

Życie scenariuszem innych jest upokarzające, niszczące, a nawet oddzielające człowieka od Boga. Śniący Innymi potrafią tak zręcznie wdrukować swój scenariusz, że muszą się z nim liczyć wszyscy, nawet Stwórcy i Bogowie. Ten mechanizm zniewalania, wykorzystywania istot w celu obserwowania ich wymuszonej gry, cały świat Prawa Totalnego Podporządkowania przyjął jako narzędzie ucisku i zręcznie wykorzystuje w swoich podbojach. Ponieważ śnienie jest podobne jego naturze, świat PTP chętnie posiłkuje się taką formą manipulowania rzeczywistością, wykorzystując sny Śniących do wpływania na los ludzi i istot stworzonych w Prawie Wolnego Wyboru, gdzie na wzór „snów” tworzy otępiające programy, projekcje i emanacje, po czym, niczym pasożyt podpina je pod płaszczyzny snów Śniących Innymi, korzystając z ich ogromnej mocy sprawczej.

Tylko znieprawiony człowiek odczuwa takie sny i ich moc, wykorzystując je do zapanowywania nad ludźmi i ich energetyczną przestrzenią. Jedyną obroną przed taką manipulacją jest „zawierzenie” Ojcu i wejście w obszar Jego Snów. Tylko tam można znaleźć spokój, ukojenie i radość z własnego istnienia oraz doświadczania innych istnień. Inaczej życie traci sens, staje się trudne, a nawet nie do zniesienia.

Sprawdzajcie, w ilu procentach podlegacie wpływowi sił ciemności, w ilu jesteście cząstką snu Śniących Innymi. Ile procent waszego życia to wasze dzieło (nie ważne, czy udane, czy też nie), w ilu procentach podlegacie snom mocniejszych energetycznie ludzi, a w ilu procentach wyprowadza was z niewoli Sen Ojca. Przestrzeń, w której został powołany Duch ludzki. Spytajcie się wprost, w ilu procentach powróciliście do Domu. I oby było tego choć trochę. Dom wasz, Dom Boży, przepełniony jest radością, miłością i pojednaniem z Całością Wszechrzeczy. Jeśli tych cnót w sobie nie odczuwacie, jeśli nie kieruje wami sumienie, to i w Domu swym nie przebywacie, a jesteście ledwie robotem wykorzystywanym przez innych. A że nie mają oni nic wspólnego z dobrem, wtedy i w sobie takich cech nie dostrzeżecie.

Zasypiacie wiele razy na dzień, nie wiedząc, że odchodzicie od własnych dróg. Popielą się wasze marzenia, sny i nadzieja. I nawet o tym nie pamiętacie. 

W Księdze Snów jest rozdział zwany Czarnym Rozpytywaniem, gdzie można odnaleźć zapisy mówiące o tych przestojach, zaborach i zniweczeniach. Przy stanie wyłączonej Świadomości, pochłania was obszar magii, należący do wszystkich, a więc do istot spoza waszego czasu i przestrzeni. Część z nich śni wami od dziecka, przejmując rolę Bogów. Nasiąknęli wami, a wy nimi i stało się coś, co my nazywamy Wrogą Symbiozą. Jesteście po części nimi, co nie oznacza, że ta cząstka jest w was gorsza, choć najczęściej tak bywa. Ważnym jest, że dając sobą śnić, jesteście ponad normę eksploatowani, niczym koń zaprzęgnięty do wagonu kolejowego. Rzadko się zdarza, by było odwrotnie. 

Istoty śniące wami, modyfikują wasze cele, uczucia, emocje, a nawet stan zdrowia. Jest to o tyle istotne, że tylko w części i niektórzy z nich potrafią w pełni odczuć sygnały płynące od waszych ciał. Nie dziwnym więc jest, że w doświadczaniu życia poprzez was nie kierują się waszym spokojem i stanem bez bólu.

Istnieją także Śniący Programiści, którzy wasze ścieżki losu sprzedają innym, za prawo do uczestnictwa w pewnych sekwencjach istnienia. Są niczym alfonsi wykorzystujący swoje ofiary. Niebezpieczni, ale słabi, i z tymi możecie sobie poradzić, o ile widzicie Światło Opatrzności. Nie jesteście zaś w stanie uporać się z naciskiem idącym od mocniejszych istot, bowiem ich zamysły przyjęliście już za swoje i ich zmienić nie chcecie. Jedyną dla was wskazówką, by ten stan zmienić jest kierowanie się w swoich wyborach Snem Ojca, którego jesteście ubóstwianą cząstką, o którą On dba i którą szanuje, jak na Ojca przystało. I to do tego stopnia, że w swej miłości dał wam prawo do swoich własnych, oddzielnych snów. Te sny mogą iść po linii Jego dyrektyw, ale i tak nigdy nie będą tak doskonałe jak Jego sny. 

Jeśli nie chcecie wpaść w pułapki zastawiane przez Śniących, pytajcie się zawsze o swój udział w Śnie Ojca – o swoje wybory w Jego Śnie. Pułapek zastawionych od razu odrzucić nie możecie, bo są już w was zakorzenione. Te musicie stopniowo wyrywać, aż nadejdzie Dzień Sądu. Sądem nazywamy stan pełnej, czystej Świadomości, która podejmuje decyzję co do Istoty Wszechrzeczy.

ZOBACZ TEŻ: Gwiazda Poranna

Medytacja na sen „Komora snów. Podróżnicy Światła.” Psychologia Umysłu. https://youtu.be/mx6UYQr-56E
Prosty sposób na dobry sen. Gwiazda poranna. Wspomaga odzyskiwanie zdrowia i równowagi energetycznej https://youtu.be/gD1qG8piOWk

Definicję – na podstawie Akademii Wiedzy Duchowej, wiedzy i nauk, Zbigniewa Jana Popko – opracowała Anna Mularska. Korekta: Beata Rosołowska.